

Umiejętność radzenia sobie z emocjami to jedna z kluczowych kompetencji niezbędnych dla zachowania zdrowia psychicznego. Beata Dyraga, ekspertka od praktyki świadomej obecności i wellbeingowego podejścia w biznesie – tłumaczy, dlaczego akceptacja własnych emocji to jeden z filarów zdrowia psychicznego i odporności.
Złość, lęk, smutek – to nie sygnały, że coś z nami nie tak, ale ważne informacje o naszych potrzebach. Psychopozytywność zachęca, by ich nie tłumić, lecz nauczyć się je rozumieć.
„Bycie tu i teraz to jest bycie właśnie z tym wszystkim co się ze mną dzieje. A to co się ze mną dzieje ,to nie tylko to co jest fajne, ale też to ,że jest mi słabo i kiepsko. I to jest ta psychopozytywność – że ja tego tego nie tłumię.- podkreśla Beata Dyraga.
Akceptacja nie oznacza bierności – to świadome towarzyszenie sobie, również w trudnych momentach. To umiejętność przeżywania i czucia, a nie oceniania i uciekania.
„Kiedy tłumimy całą warstwę tzw. negatywnych emocji, one wcześniej czy później do nas wracają – w tym, co nam życie przynosi.”
Beata zwraca uwagę, że wypierane uczucia wracają w postaci zmęczenia, rozdrażnienia, wypalenia zawodowego. I często… przerzucamy je na innych.
„My w jakiś sposób próbujemy je przenieść – obwiniamy innych albo siebie, albo uciekamy. Ale te emocje są i potrzebują naszej uwagi.”
To nie jest kwestia „radzenia sobie”. To kwestia przeżycia, zauważenia, dania sobie przestrzeni na to, co w nas żywe – nawet jeśli nieprzyjemne.
W dzisiejszym świecie popularne jest hasło: „pokochaj siebie”. Ale Beata Dyraga zauważa, że dla wielu osób to „kochanie siebie” ma charakter warunkowy:
„Będę kochać siebie wtedy, kiedy będę zadowolona, uśmiechnięta i wszystko będzie fajnie.”
Tymczasem prawdziwa miłość do siebie zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy w stanie być przy sobie również w trudnych momentach.
„Chodzi o to, by zaopiekować się sobą nawet wtedy, kiedy mi jest źle, kiedy jestem wściekła, kiedy mi niedobrze.”
Nie chodzi o to, by się poprawiać. Chodzi o to, by siebie usłyszeć i towarzyszyć sobie z łagodnością.
Beata Dyraga podkreśla, że istotnym elementem tej drogi jest kontakt z ciałem i czuciem.
„Dla mnie to jest bardzo mocno o świadomości ciała. O tym, na ile ja umiem coś przeżyć. Bo my bardzo mocno jesteśmy w głowie – w myśleniu, w ocenianiu – a bardzo mało w czuciu.”
To właśnie czucie napięcia, zauważenie oddechu, uświadomienie sobie emocji pozwala nam powoli wracać do siebie i odzyskiwać równowagę.
„Im więcej świadomości tego, co się ze mną dzieje – w ciele, w oddechu – tym bardziej będę integrować te tzw. ‘negatywne’ emocje. I tym więcej będę w sobie znajdować spokoju.”
🔗 Zobacz cały materiał z Beatą Dyragą w „Pytaniu na Śniadanie”.