beata dyraga obecny - podaj dalej

Piszę, opowiadam

Beata Dyraga, Felieton z cyklu TAK SMAKUJE ŻYCIE "Znaleźć czas i... równowagę", VITA nr 7 2014

beata dyraga w TrójceBył sobie człowiek, który bardzo dużo pracował. Mieszkał w mieście, gdzie życie toczyło się wyjątkowo szybko, a czas w sposób niezauważony przelatywał pomiędzy płotami; w zasadzie galopował. Najwyraźniej widać było to po dwóch zjawiskach z jego codziennej rzeczywistości. Pierwszym była pewna znajoma, która odwiedzała go cyklicznie raz w tygodniu opiekując się kwiatami, psem i mieszkaniem. W pewnym momencie złapał się na obserwacji, że tydzień pomiędzy jej wizytami skrócił się niemalże do dwóch dni i że ma wrażenie, że ona prawie u niego mieszka... 

"ŚWIĄTECZNE KATHARSIS" - audycja Grażyny Dobroń z Beatą Dyraga, Program 3 Polskiego Radia, 01.04.2013

CZYM JEST ŚWIĄTECZNE KATHARSIS? Jak myślicie? Na to pytanie odpowiadałam w audycji Grażyny Dobroń "Dobronocka", w III PR Polskiego Radia, w Wielką Noc - 1 kwietnia. Razem ze słuchaczami rozmawialiśmy o tym, czym może być wielkanocne odrodzenie; w duszy, na talerzu, w relacjach… To była naprawdę magiczna noc pełna kontrastów w aurze, radosnej muzyki i zaskakujących wzruszeń. Po 20-minutowej rozbiegówce zrobiło się całkiem ciekawie. Posłuchajcie audycji

Beata Dyraga, Felieton z cyklu TAK SMAKUJE ŻYCIE "Życie jest czasownikiem", VITA nr 9 2012 (168)

Był sobie człowiek, który wybudował dom. Było to duże przedsięwzięcie rodzinne, które trwało dobrych kilka lat. Bo jak to w obecnej rzeczywistości bywa - a to brak pieniędzy, a to czasu... Zwieńczenie całości stanowił taras z ogrodem, który miał służyć głównie do wspólnego biesiadowania i przyjmowania gości. Ogród był bardzo ładny. (...) - W tym rogu będzie posadzony perukowiec, a tam rododendrony - przywitała mnie gospodyni w pierwszych słowach po przekroczeniu furtki. - A tu niestety musieliśmy wyciąć irgę bo nam zmarzła, więc nie wygląda to najlepiej. No widzisz, jak tu dużo do zrobienia...

Beata Dyraga, Felieton z cyklu TAK SMAKUJE ŻYCIE "W poszukiwaniu utraconego źródła", VITA nr 8 2012 (167)

vita 08/2012

Był sobie człowiek, który mieszkał w dżungli w Południowej Ameryce. Miał żonę, dzieci i swój dom w wiosce. Kiedy nadeszła pora przenoszenia osady na nowe tereny, trzeba było zburzyć dom i ruszyć dalej. Wszyscy mieszkańcy wzięli się więc do pracy i po kilku dniach miejsce, które dotychczas zamieszkiwali wyglądało dokładnie tak samo, jak w dniu ich pojawienia się. Kiedy znaleźli teren na nową wioskę wiadome było, że będą starali się maksymalnie wtopić w istniejące warunki i nic nie zmieniać. Nie wycinać drzew, nie tworzyć polany widokowej, nie spryskiwać roślin...  

Beata Dyraga, Felieton z cyklu TAK SMAKUJE ŻYCIE "Znów te wakacje!", VITA nr 7 2012 (166)

Był sobie człowiek, który pojechał na wakacje. Czekał na ten urlop od wiosny i już wtedy zarezerwował pobyt w wybranym hotelu nad morzem. Nareszcie! Dwa tygodnie laby; hotel wydaje się znakomicie położony, plaża szeroka i czysta. Znajomi też zarezerwowali pokój; będzie fajnie móc pójść wspólnie do restauracji... myślał. Kiedy nadszedł termin wyjazdu zepsuł się samochód. Dlaczego tego wcześniej nie dopilnowałeś? - zapytała żona. Ty też mogłaś to zrobić - odpowiedział zły, i już dalsza część dnia upłynęła we wzajemnych pretensjach. Na szczęście auto zostało zreperowane. Długa droga nad morze przebiegła jednak w milczeniu przerywanym nerwowym uciszaniem dzieci, które jak zwykle kłóciły się o to, kto ma... 

Bądź zdrowa tu i teraz, wywiad Marzeny Bartoszuk z Beatą Dyraga, VITA nr 5 (164) 2012

Każdy z nas ma swoje słabe punkty i związane są one z określonymi schematami zachowań, jednych podczas stresu boli żołądek, innym spinają się mięśnie pleców, jeszcze inni nie mogą  wykrztusić słowa.

Marta Dziekanowska, Bądź obecna w swoim życiu, Cosmopolitan, marzec 2011

A gdybym ci powiedziała, że możesz czuć się spokojna 
i szczęśliwa – zawsze, niezależnie od tego, co ci się przydarza? Że każdą chwilę możesz przeżywać głębiej i bardziej świadomie? Moment, kiedy ja usłyszałam te rewelacje... Zresztą, sama się przekonaj. 
Tę podróż trzeba odbyć osobiście.  ###

– Jechałam w deszczu przez szare ulice Warszawy. Dzień był ponury. Byłam niewyspana, głodna 
i zmęczona... – Beata Dyraga często rozpoczyna Kurs Świadomej Obecności właśnie od tej historii. – Fakty przemawiały za tym, żeby czuć się nie najlepiej. Uświadamiałam to sobie bardzo wyraźnie. I nagle wszystko zaczęło tracić swoją negatywną moc, 
a ja poczułam radość. Tylko dlatego, że jestem. Ogarnął mnie niezrozumiały wówczas dla mnie szloch szczęścia. To trwało wiele godzin. Wtedy po raz pierwszy w życiu uświadomiłam sobie, że jest we mnie poczucie spokoju i błogości, radości i szczęścia, które nie są zależne od warunków zewnętrznych.  

Mindfulness – ten termin robi ostatnio zawrotną karierę, chociaż niełatwo jest powiedzieć, co tak naprawdę oznacza. Prof. dr Jon Kabat-Zinn, który metodę mindfulness wprowadził do medycyny 
i psychoterapii, określa ją jako szczególny rodzaj uwagi – świadomej, skierowanej na obecną chwilę, jako stan bycia 
w pełni „tu i teraz”. Ale to nie tylko metoda leczenia. To także sposób życia, dzięki któremu można odkryć radość 
i wewnętrzną harmonię.

Tak jak odkryła je tamtego ponurego dnia Beata, tak jak – na organizowanym przez Beatę kursie – robiłam to ja... I jak możesz to zrobić również ty – jeśli tylko będziesz chciała.

Niewiele trzeba

Beata daje mi migdała. Jednego. – Spójrz na niego tak, jakbyś widziała go pierwszy raz w życiu – mówi. – Poczuj jego fakturę, zwróć uwagę na kolor i powierzchnię. Bądź świadoma wszystkich myśli i uczuć, które się w tobie pojawiają, ale nie zatrzymuj ich, łagodnie pozwól im odejść...  Oglądam migdała z każdej strony, wącham, obracam w palcach. Zauważam wydzielanie śliny i zwolniony oddech... Wkładam do ust. Powoli gryzę, odczuwam smak, zwracam uwagę na odruch przełykania. I jestem zaskoczona. Chociaż te owoce zjadam całymi garściami, po raz pierwszy tak naprawdę czuję, jak smakuje migdał. I że jeden może dostarczyć więcej wrażeń niż cała paczka. Wystarczy tylko skupić uwagę na tym, co się robi.  – Problem w tym, że rzadko skupiamy się na tym, co robimy – mówi Beata. – Jedzenie to dobry przykład. Można jeść trzy razy dziennie i ani razu nie poczuć smaku jedzenia. W taki sam sposób  – nieuważny, nieświadomy – żyjemy. 

Możesz to łatwo sprawdzić. Przypomnij sobie, ile razy jechałaś samochodem i po dojechaniu na miejsce uświadomiłaś sobie, że nie zapamiętałaś prawie nic z tego co mijałaś po drodze. 
„Jeśli przez wiele lat żyjesz tylko częściowo skupiona, jeśli stale doświadczasz chwil tylko powierzchownie, nie żyjąc nimi w pełni, to mogą ci umknąć najważniejsze doświadczenia w życiu” – pisze prof. Kabat-Zinn w książce „Życie – piękna katastrofa” (Wyd. Czarna Owca, 2009). 

W pułapce myślenia 
– Kiedy gdzieś idziesz, próbuj iść świadomie. Poczuj każdą część ciała, stopy, kolana, brzuch, ręce – to pierwsza „praca domowa”, którą na swoim autorskim kursie Świadomej Obecności zadaje Beata. – Bądź w swoim „tu i teraz”. Gdy zaczniesz odpływać w rozmyślania, łagodnie wróć do odczuwania ciała. 
Próbuję. I okazuje się, że bardzo  trudno jest przebywać dłużej w teraźniejszości, bo umysł szybko zaczyna błądzić. To ucieka w przyszłość („Co by tu zrobić na kolację?”), to znów analizuje przeszłość („Jak on mógł tak mnie potraktować”). Tworzy w głowie dialogi i monologi. Ocenia, porównuje, komentuje. Nie milknie ani na chwilę. Zamnij teraz oczy, a przekonasz się, jakie zamieszanie panuje 
w twojej głowie. – Bądź świadomym obserwatorem swoich myśli – instruuje Beata, gdy skarżę się, że nie mogę ich uciszyć. – Nie próbuj ich uciszać, ani z nimi walczyć, bo w ten sposób uciekasz od tego, co jest. A uciekając, oddalasz się od „tu i teraz”. Nie osądzaj ani nie potępiaj niczego, co słyszysz. Po prostu zauważ: „aha: oceniam”, „aha: analizuję”. Eckhart Tolle, autor książki „Potęga teraźniejszości” (Wyd. Galaktyka, 2010), nazywa to „obserwowaniem myśliciela”, który mieszka w twojej głowie. I dodaje, że ten wewnętrzny głos potrafi być często bardzo upierdliwy, a nawet porządnie nas zdołować. 

Idę ulicą i moknę. Mój wewnętrzny myśliciel zaczyna marudzić: że rano było tak pięknie, że zapomniałam parasolki, że za lekko się ubrałam, że przemoknę i się rozchoruję, że sama sobie jestem winna... I nagle: „aha, to myśliciel”. Zaczynam przyglądać się temu, jakie stwarzam myśli: ależ potrafię być  bezlitosna! Zauważam je i pozwalam przeminąć. Powoli wszystko się wycisza. Zaczynam z ciekawością przyglądać się kałużom... Skupiam się na tym, jak krople deszczu spadają mi na twarz... Słucham dźwięków miasta.. Moknę – tak. Marznę – tak. Tu nic się nie zmienia. Ale przestaję mieć do siebie pretensje i zaczynam akceptować chwilę taką, jaka jest. I to zmienia wszystko – nawet znajduję pewną przyjemność 
w tym moknięciu. 
– Gdy jesteś tu i teraz, życie staje się „lżejsze”, prostsze i ciekawsze – komentuje Beata. – Mniej jest niepotrzebnych myśli, a to oznacza spokój. Płyniesz 
z prądem życia zamiast z nim walczyć.

Burza emocji 
Znasz eksperyment z niebieskim słoniem? Zamknij oczy i spróbuj przez minutę nie myśleć o niebieskim słoniu.  I jak? No właśnie... Im bardziej próbujesz nie myśleć, tym jest to trudniejsze. Tak samo jest z emocjami – im bardziej próbujesz je zwalczać, tym większą dajesz im moc. Rozwiązaniem jest dopuścić je do siebie i zacząć je obserwować. Takimi, jakie są.   
– Gdy tylko zauważysz jakieś przykre uczucie, skup się na tym, w jaki sposób odczuwasz je w ciele – uczy Beata. – Zauważ napięcie mięśni, ściśnięty żołądek lub cokolwiek innego, co tylko się pojawi. Być może najłatwiej będzie ci doświadczyć tego, jak zmienia się oddech – obserwuj, jak porusza się brzuch lub klatka piersiowa. Nie chodzi o to, że masz myśleć o oddychaniu. Bądź go po prostu świadoma. Przekonasz się, że w wyniku takiej obserwacji, emocje się zmieniają. 
Wracam wieczorem z zajęć Beaty. W przedpokoju potykam się o rozrzucone buty. Na stole resztki obiadu. 
A dzieci kłócą się o to, czyj jest czerowny długopis. Normalnie już bym wybuchła: awantura, wyrzuty, może nawet trzaskanie drzwiami, a potem poczucie winy, że przecież powinnam być bardziej opanowana. Ale tym razem reaguję inaczej. Robię szybki przegląd ciała: żołądek ściśnięty, oddech płytki, urywany, w głowie bałagan myśli. Obserwuję zwłaszcza oddech – na nim najłatwiej mi się skoncentrować. I już nie myślę, że to „dzieci mnie rozzłościły; podłe bachory”. Myślę po prostu: „Czuję złość”. Przyglądam jej się. Chwila, dwie. I ona zaczyna przemijać. Powoli, powolutku się rozpływa.  „No dobrze – mówię już spokojniej. – Mamy tu spory bałagan. Co z nim zrobimy?”.    
– Tak to właśnie działa – potwierdza Beata. – Kiedy uczysz się być tu i teraz, zaczynasz doświadczać nowej jakości 
w relacjach z bliskimi, inaczej patrzysz na ludzi. Nie myślisz, że to oni są odpowiedzialni za to jak się czujesz – czy jesteś szczęśliwa, czy nieszczęśliwa. Wiesz, że to zależy tylko od ciebie.     

Uważność przy 
obieraniu ziemniaków 
„Gdziekolwiek jesteś, bądź!” to tytuł jednej z książek prof. Kabata-Zinna, którą możesz potraktować jak wyzwanie. 
– Bądź obecna w tym, co robisz – zachęca Beata. – Gdy idziesz po schodach, zwracaj uwagę na pracę mięśni, na dźwięk szurania stóp, na oddech. Kiedy myjesz zęby, poczuj smak pasty, zauważ ruch ręki, łaskotanie dziąseł. Możesz kiedyś spróbować umyć zęby lewą reką, a przekonasz się, co to znaczy skupić się na tym, co się robi. 
Ja już próbowałam. Teraz kolej na ciebie. Świadoma obecność, choćby przy obieraniu ziemniaków, nadaje tej czynności zupełnie nowy wymiar: uruchamia kreatywność, wycisza, sprawia frajdę. I jeszcze jedno: właśnie ta chwila, kiedy obierasz ziemniaki, to jest twoje życie. Od ciebie zależy, co z nią zrobisz – zmarnujesz czy przeżyjesz w pełni.

 

Informacje na temat  autorskiego programu Beaty Dyraga – Praktyka Świadomej Obecności znajdziesz na www.beatadyraga.pl. 

 

Beata Dyraga gościem Joanny Górskiej i Krzysztofa Ibisza w Polsat news, kwiecień 2014 (przepraszamy za słabą jakość nagrania, jednakże w tej chwili dysponujemy tylko taką wersją).

O szczęściu

O Praktyce Świadomej Obecności